Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
~Rozdział III~
Opowiadanie



MENU:

Strona Główna
Dodaj do Ulubionych



KSIĘGA GOŚCI [3] :

Ksiega Gości
Dodaj do Księgi


O mnie:
Kilka słów o mnie:
Mam na imię Adam,
lubię anime BLEACH, Hellsing i Naruto,
lubię surfować po necie,
grać w RTS-y i słuchać muzyki ;)
Mój nr gg: 4845536


Jesteś 12901 gościem na moim blogu


Linki:




Ulubieni




Było i minęło...
2011
Październik
Czerwiec
Maj
Kwiecień
2010
Grudzień
Listopad
Październik
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Luty
Styczeń






Lay & HTML by Magda.
Grafika by DeviantArt.
Powered by Blog4u.

~Rozdział III~

Teraz coś czego nie było (jak sądzę) czyli coś nowego ;) Poprawiony rozdział 3 a niedługo będzie i 4 ;] Tymczasem dzisiejsza seria kończy się na tym wpisie, no chyba że zaprę się i napisze z głowy odrazu i następny ;)

ROZDZIAŁ III

Cztery dziewczyny minęły Fobosa w nieświadomości, nim doszły do zamku.
-Witam dostojnych gości- Przywitał je strażnik pilnujący bramy, kłaniając się z szacunkiem. Był zdenerwowany i drżały mu dłonie, co z trudem próbował ukryć.
-Witamy- Odpowiedziała Will w imieniu grupy.
-Domyślam się, że panie przybyły by zobaczyć się z księżniczką- Powiedział wpuszczając je przez bramę.
-Tak- Odpowiedziała zdawkowo jedna z dziewczyn. Ciemno opalona, średniego wzrostu z okularami na nosie, w T-shircie i dżinsach.
-Przykro mi, mej pani niema na zamku. Niebawem powróci, tymczasem zapraszam do środka.- Skłamał i gestem ręki kazał im iść w ślad za sobą. Ruszył wzdłuż małego, zamkowego placu ku dużym wrotom na jego krańcu. Dziewczyny ruszyły za nim.
-Czy Kornelia jest na zamku, czy opuściła go razem z księżniczką?- Zagadnęła Will gdy przeszli przez wrota.
Strażnik przez chwilę nic nie mówił. Przypomniał sobie zdarzenie sprzed kilku godzin, gdy Fobos zabił przyjaciółkę władczyni. Domyślił się, że o nią chodziło rudowłosej.
-Niestety jej także niema na zamku- Skłamał znów i poczuł jak jego dłonie zaczynają się pocić.
-Rozumiem- Odrzekła will.
Weszli do wielkiej auli, a następnie do sali tronowej. Żołnierz wskazał krzesła przy stole.
-Gdybyście czegoś potrzebowały, jestem przy bramie- Zabrzmiało to głupio, przejście z oficjalnego tonu do "przyjacielskiego", co było raczej rzadko spotykane wśród wartowników, którzy należeli do niezbyt przyjemnych ludzi.
Patrząc na niego było widać zdenerwowanie. Mógłby je ostrzec i pomóc tym samym pozbyć się Fobosa, teraz, może raz na zawsze, Jeśli by nic nie zrobił byłby po części winien ich śmierci, bo nie ulegało wątpliwości jaki czekał je los po powrocie Fobosa. To był dla niego trudny wybór, co było widać po jego stanie. Wyszedł z sali i zamknął za sobą wrota.
-Dziwnie się zachowywał- Zaczęła dziewczyna w okularach. Zadawało się, że tylko ona zauważyła podejrzane zachowanie strażnika.
-Był zdenerwowany- Skomentowała Will takim tonem jakby było to normalne zachowanie ludzi ich otaczających.
-Z jakiego powodu?- Zapytała starając zmusić swe koleżanki do myślenia.
-Ludzie są zdenerwowani z rożnych powodów.- Wyjaśniła Hay Lin.
-Przy bramie nie był- Oznajmiła Okularnica.
-Ma to jakieś znaczenie?- Zapytała Will-Nie wiem po co miałybyśmy debatować nad tym tematem- Dodała lekko podenerwowana.-Miał najwyraźniej zły dzień.
* * *
Odziany w czerń mężczyzna schodził krętymi schodami w dół.
-Witaj- Usłyszał zachrypnięty kobiecy głos.
Odwrócił się instynktownie. Zobaczył odzianą w granatową szatę postać na lewo od niego i odgradzającą ich żelazną kratę. Twarz kobiety skryta była pod lekko wyblakłym kapturem, mężczyzna mógł dojrzeć tylko blade jak śmierć dłonie niosące już znaki starości.
-Przyniosłeś?- Usłyszał ponownie ten sam zachrypnięty głos.
-Tak- odpowiedział bez namysłu.-A ty dotrzymasz swej części umowy?- Dodał.
-Wszystko w swym czasie Fobosie- Powiedziała kobieta wyciągając trupio-bladą dłoń przez kratę w kierunku Fobosa. Ten wyjął kryształki z kieszeni i podał kobiecie. Ona, gdy tylko kamyki dotknęły jej skóry, wciągnęła dłoń na powrót, na swą część przestrzeni podzielonej przez żelazo, jak gdyby obawiała się, że mężczyzna po drugiej stronie chciał ją jej odciąć. Kobieta natychmiast zniknęła w drzwiach by po chwili powrócić prowadząc jakiegoś mężczyznę z zarzuconym na głowę czarnym workiem. Otwarła kratę żeliwnym kluczem i wypchnęła więźnia do Fobosa, i zaraz potem na powrót zamknęła kratę.
-Możesz go zabrać- Przemówiła i zniknęła w drzwiach.
Fobos zdjął więźniowi kaptur.
-Mój panie?
* * *
Służące zaczęły wnosić świeżo przygotowane potrawy do sali tronowej. Żadnej z nich nie wolno było wypowiedzieć słowa. w sali było trzydziestu Wartowników pod bronią, a każdy miał pozwolenie by zabić, gdyby pojawił się choć cień podejrzenia.
-Długo jeszcze?- Spytała Irma siedząc na pierwszym stopniu tronu, podtrzymując głowę ręką. Na jej twarzy rysował się grymas znudzenia.
-Po co tu tyle straży?- Zagadnęła Terani szturchając Irmę łokciem.
-Nie wiem- Odpowiedziała-Pilnują żeby służący nie podjadali w pracy- Zachichotała.
-To nie to.- Sprostowała Terani poprawiając okulary.
-Gdzie jest Will?- Zapytała Hay Lin rozglądając się wokół.
-Poszła do toy-toy'a- Zaśmiała się Irma. Hay Lin także się zaśmiała.
Will tymczasem szła korytarzem w eskorcie dwóch zbrojnych.
-Panowie, prosiłam aby ktoś wskazał mi drogę, nie o eskortę.- Zagadnęła po długiej chwili ciszy. Obaj mężczyźni milczeli, a po ich twarzach widać było, że nie zamierzają odpowiadać.
-To naprawdę nie jest konieczne- Nie dawała za wygraną. Ich zachowanie było dla niej podejrzane. Mimo to nieczuła się zagrożona w ich towarzystwie.
W pewnym momencie jeden z mężczyzn uderzył Will pięścią w twarz. Uderzona poczuła siłę grawitacji i pod jej naporem padła na marmur.
-Co robisz?- Zapytał drugi zbrojny widząc postępowanie towarzysza.
-Wyrównuje rachunek- Oznajmił i zaczął kopać leżącą.
-Przestań!- Zawołał pierwszy odpychając towarzysza od leżącej.
-Czemu? Fobosowi już nie będzie potrzebna!- Odepchnął kompana i powrócił do butowania dziewczyny.
Pierwszy ze strażników wyjął miecz i dźgnął drugiego w ramie. Tamten odskoczył i wyszarpał z pochwy własne ostrze.
-Chcesz się zmierzyć?- Zawołał uradowany.
-Głupio postępujesz, nasz pan nie kazał ich zabijać.- Oznajmił pierwszy z mężczyzn. Kontem oka dojrzał jak Will wyjmuje z kieszeni kryształ. Z całej siły kopnął ją w tył głowy. Dziewczyna zawyła z bólu i straciła przytomność.
-To co? Rachunek wyrównany?- Zapytał drugi, chowając miecz.
-Jaki rachunek?
-Heh- Westchnął-Przez chwile wyglądało to jakbyś chciał jej pomóc.- Dodał.
Pierwszy zbrojny przyskoczył do drugiego i przebił go swoim mieczem.
-W sumie to masz racje.- Oznajmił przekręcając miecz w brzuchu rannego. Pchnął go na ziemię i poderżnął mu gardło. Potem wziął dziewczynę pod ramię i odwrócił się w kierunku wyjścia z zamku.
Niestety gdy odwrócił się było już za pużno. Cała kohorta zbrojnych stała teraz przed nim, w poprzek korytarza ustawieni w trzech rzędach. Domyślił się że zwabił ich tu krzyk dziewczyny. Nie mógł się już wytłumaczyć.
-Puść dziewczynę- Polecił dowódca oddziału. Strażnik posłusznie puścił nieprzytomną, która z łomotem padła na marmur.
-Aresztować renegata
* * *
Fobos i jego przyboczny szli w kierunku zamku, w milczeniu. Nie trzeba było na nich długo czekać. Jakież było zaskoczenie trzech dziewczyn gdy zobaczyły ich obu w wrotach sali tronowej. Walka była bez sensu, zwłaszcza bez ich mocy, które Will miała zamknięte w swoim krysztale. Bez swej mocy były po prostu zwykłymi dziewczynami. Fobos po ubliżał im, mając przy tym mnóstwo frajdy, pogroził, a nawet rozważał ich zabicie, ale w końcu poprzestał na uwięzieniu ich w zamkowym lochu, gdzie, jak powiedział, miały spędzić resztę swego życia.

Zoom666 14/01/2010 13:56:21 [Powrót] Komentuj